Pomagam odzyskać zdrowie nie tylko ludziom ale i zwierzętom.
Moimi klientami są zwierzęta domowe i hodowlane. Bardzo często przekazy energii dokonuję na odległość, wystarczy zdjęcie zwierzęcia przesłać sms'em lub mailem. Wszystko we wszechświecie komunikuje się ze sobą przez drgania i wibracje. Wszystkie istoty żywe posiadają własne niepowtarzalne wibracje.

Dobry bioterapeuta potrafi nawiązać kontakt energetyczny z każdą żywą istotą na naszej planecie, zasada rezonansu. Energia leci z myślą i z prędkością myśli. Czas i miejsce nie ma znaczenia.

Już po pierwszych przekazach bioenergii widać wyraźną poprawę u chorego zwierzęcia. Nawet w sytuacjach tgz bez wyjścia - gdy weterynarz proponuje uśpienie, nie rzadko udaje mi się przywrócić równowagę psychofizyczną zwierzęciu i przedłużyć mu nie tylko długość ale i jakość życia.

Kilkadziesiąt przykładów uzdrowień dzięki bioterapii znajdziecie Państwo w zakładce "podziękowania".

Zapraszam do kontaktu.

Kot Franek

Przed chwilą wysłałam zdjęcie naszego kota Franka. Franek był leczony w klinice ale ostatecznie weterynarz stwierdził że dotychczasowe leczenie nie przynosi efektów i nie są w stanie mu pomóc. Na zdjęciach RTG widać że ma płyn w płucach. Franio z każdym dniem słabnie, nie chce jeść, umiera. Prosimy o pomoc.

2 dni później:

Piszący z serca Krystian L.

Młody psiak

Pani Maria jest niesamowita! Zadzwoniłam do Pani Marii ponieważ mam bardzo chorego pieska. Psiak jest młody ale ma tyle dolegliwości, że weterynarze już sobie z nią nie radzili... Przekaz energetyczny od Pani Marii bardzo pomógł suni, już po paru seansach odzyskała chęć i siłę do życia ( wcześniej coraz częściej juz tylko leżała smutna, widać że ja coś bolało). Po kilku tygodniach leczenia u Pani Marii poprawił się stan nerek u suni, zniknęło białko w moczu i kamienie w nerkach ( poparte badaniem). Piesek jest tak wesoły i energiczny, że nawet wszyscy znajomi dziwią się co się stało.

Bardzo Pani pomoga również mnie - wyleczyła mi Pani astmę i ból brzucha, który był tak silny, że nie byłam w stanie normalnie chodzić, nie mówiąc o tym, że nie mogłam nic podnosić, wyleczyła mi Pani nawet na boląca nogę po złamaniu! Jestem Pani bezgranicznie wdzięczna za to, że również uratowała Pani moją Babcię kied zadławiła się jabłkiem i nie mogła złapać oddechu i to wszystko dzięki Pani wspaniałej energii, którą przesyła Pani na odległość. Jeszcze raz bardzo Pani dziękuję! Jest Pani wspaniałym człowiekiem pełnym miłości i poświęcenia dla innych!

Piesek Vera

Pani Marysiu! Chciałam Pani bardzo podziękować za to, że uratowała Pani Verę kiedy medycyna stała się bezsilna... Dzięki Pani zaczęła sama podchodzić do miski i pić wodę, poprawił się jej również apetyt. Nie mam pojęcia skąd u zaledwie 2 letniej zadbanej suni tak słabe zdrowie... Zanim Panią znalazłam w internecie Vera miała stwierdzoną zwapniałą zastawkę w sercu, chore nerki i problemy z jelitami a także żołądkiem oraz chroniczne zapalenie gardła. Pierwszy raz zadzwoniłam do Pani w krytycznym momencie kiedy nie chciała się bawić, biegać, jeść ani pić, tylko leżała i płalała z bólu. Już w czasie pierwszego przekazu zaczęła się bawić i biegać, potem było już tylko lepiej. Stan nerek również się poprawił i jest to udowodnione wynikami badań. Zawsze mogę na Panią liczyć, nawet kiedy zadzwoniłam do Pani dlatego, że czymś tak bardzo się struła, że zwracała pokarm i wodę. Teraz gdy to piszę łezka w oku mi się kręci, obok mnie w swoim posłaniu śpi spokojnie moje szczęśliwe maleństwo, moja mała przyjaciółka...

Aktualnie ja również skorzystałam z przekazu energetycznego Pani Marysi, już po jednej sesji na odległość wyleczyła mi bardzo sile bóle w dole brzucha i żylaki. Jestem pod wielki wrażeniem ponieważ w swoim życiu korzystałam już z bioenergoterapeuty i filipińskiego healera ale nigdy nikt nie wyleczył mi tak silnej dolegliwości już przy pierwszym razie. Pani Maria ma naprawdę silne wibracje. Wszystkim gorąco POLECAM i ludziom jak i tym naszym małym przyjaciołom. Pani Mario- jeszcze raz bardzo dziękuję, jest Pani wspaniałym człowiekiem.

Pozdrawiam serdecznie Monika Z.

Czworonog z guzem

Droga Pani Mario z całego serca pragnę podziękować za wyleczenie mnie z uciążliwego czyraka z którym walczyłam dość długo. Dziś nie ma po nim śladu . Oraz dziękuje za uleczenie mojego czworonoga z guza. Ostatnie wyniki są zdumiewające ani śladu bo guzie. Jestem bardzo wdzięczna. Pozdrawiam.

Kotki z biegunką.

Pani Maria Bogacka pomagała nam nie raz, mnie, mojemu mężowi i maleńkiemu dziecku, ale również naszym zwierzętom. Nasze koty miały silną biegunkę. Były tak wykończone, że nie jadły i już nie wstawały w ogóle. Po Energii od Pani Marii kotki są zupełnie zdrowe, a nawet mają młode. Byk, którego weterynarz już kierował na rzeź, ponieważ rzekomo miał złamaną nogę bryka jak szalony i rośnie szybciej niż te „zdrowe”. Dla mnie są to niezbite dowody na skuteczność Pani Marii.

Kotek Blanka

Mam na imię Kasia. Zawsze lubiłam zwierzęta i jak tylko miałam taką możliwość jakieś zwerzątko w domu było. Aktualnie mam 5-cio letnią kotkę Blanke. W lipcu bardzo mi zachorowała. Miała biegunkę , wymioty. Ogólnie była osłabiona. Badania z krwi wykazały ogólne osłabienie i 3-trzy krotnie podwyższone próby wątrobowe. Leczenie u kilku weterynarzy nic nie pomogły. Dopiero pomoc Pani Marii Bogackiej przyniosła rezultaty. Wysłałam zdjęcie kotka i pani Maria od razu wysłała energię. Potem przez kilka kolejnych dni przesyłała energie dwa razy dziennie potem raz dziennie. Poprawę widać było już po 2-3 przekazach. Kolejne badania wykazały że jest całkowicie zdrowa. Mogę śmiało powiedzieć że pani Maria uratowała jej życie za co bardzo Jej dziękuje. Sama też korzystam z pomocy pani Mari i czuje się lepiej niż po wizycie u lekarza.

Papużka "Nimfa"

W grudniu 2016 roku nasz domowy pupil papużka-Nimfa "Zuzia" nagle w czasie lotu po mieszkaniu wpadła do talerza z wrzącym rosołem. Papużka uległa poparzeniu, które było bardzo rozległe i z pewnością niesamowicie dla niej bolesne. Nie mając wówczas możliwości konsultacji z lekarzem weterynarii zdecydowaliśmy się poprosić Panią Marię Bogacką o pomoc, gdyż sami korzystaliśmy z jej pomocy. Już po pierwszym przekazie energetycznym papużka zaczęła się ruszać, przykurcze delikatnie ustąpiły, a kolejne przekazy spowodowały, że papużka wróciła do całkowitego zdrowia. Późniejsza kontrolna wizyta u weterynarza wykazała, że organy wewnętrzne są zupełnie zdrowe co niesamowicie zadziwiło lekarza, gdyż u ptaka kontakt z wrzątkiem powoduje m.in. nieodwracalny uraz wątroby skutkujący jego śmiercią. Tak więc serdecznie dziękujemy Pani Marii Bogackiej za uratowanie naszej papużki, która do dnia dzisiejszego jest z nami.

z wyrazami wdzięczności Teresa W. z Dąbrowy Górniczej

Piesek Nuka

Pani Mario z całego serca chciałbym wraz z rodziną podziękować, za wielkie wsparcie w leczeniu Nuki. Nasz piesek ma 15 lat i bardzo dużo dolegliwości. Na zdjęciach widać było ostre zapalenie płuc (bardzo duże prawdopodobieństwo nowotworu) którego nie dało się wyleczyć antybiotykoterapią, zapadnięta tchawica, powiększona wątroba z rozsianymi guzkami (prawdopodobnie nowotwór). Wszystkie diagnozy poparte badaniami (zdjęcia, USG, badania krwi). Nuka mając 15 lat straciła apetyt. Lekarze powiedzieli, że już tylko trzeba jej zapewnić odpowiednie warunki do życia bo nie da się nic zrobić z tymi dolegliwościami. Gdy Pani Maria zaczęła wysyłać Nuce energię, wrócił jej apetyt, stała się żywsza i widać, że dużo lepiej się czuła (już po pierwszej sesji!). Odstawiliśmy wszystkie leki które dawaliśmy pieskowi i zdaliśmy się na pomoc Pani Marii. Po krótkim czasie widać było już większą poprawę. Piesek zaczął normalnie jeść i chodzić na spacery. Niestety niefortunnie po poprawie jej stanu zdrowia, Nuka zjadła kawałek boczku i dostała zapalenia trzustki... Dzięki wysiłkom lekarzy weterynarii którym bardzo dużo zawdzięczamy i wsparciu energetycznego od Pani Marii, Nuka zaczęła wracać do zdrowia. Zrobiliśmy badania (zdjęcia płuc, USG). Stało się coś niesamowitego! Stan płuc Nuki poprawił się aż o połowę (każdy mówił, że nie da się już nic z tym zrobić), guzki na wątrobie zniknęły, a trzustka wyglądała bardzo dobrze! Bardzo dziękujemy za słowa otuchy, wsparcie i poświęcony czas! Ma Pani niesamowity dar od Boga! Pozdrawiam!

Piszący z serca Krystian Ligiżyński

Chora Vera

"Pani Marysiu! Chciałam Pani bardzo podziękować za to, że uratowała Pani Verę kiedy medycyna stała się bezsilna... Dzięki Pani zaczęła sama podchodzić do miski i pić wodę, poprawił się jej również apetyt. Nie mam pojęcia skąd u zaledwie 2 letniej zadbanej suni tak słabe zdrowie... Zanim Panią znalazłam w internecie Vera miała stwierdzoną zwapniałą zastawkę w sercu, chore nerki i problemy z jelitami a także żołądkiem oraz chroniczne zapalenie gardła. Pierwszy raz zadzwonilam do Pani w krytycznym monencie kiedy nie chciała się bawić, biegać, jeść ani pić, tylko leżała i płalała z bólu. Już w czasie pierwszego przekazu zaczeła się bawić i biegać, potem było już tylko lepiej. Stan nerek również się poprawił i jest to udowodnione wynikami badań. Zawsze mogę na Panią liczyć, nawet kiedy zadzwoniłam do Pani dlatego, że czymś tak bardzo się struła, że zwracała pokarm i wodę. Teraz gdy to piszę łezka w oku mi się kręci, obok mnie w swoim posłaniu śpi spokojnie moje szczęśliwe maleństwo, moja mała przyjaciółka...
Bardzo Pani pomoga również mnie - wyleczyła mi Pani astmę i ból brzucha, który był tak silny, że nie byłam w stanie normalnie chodzić, nie mówiąc o tym,że nie mogłam nic podnosić, wyleczyła mi Pani nawet na boląca nogę po złamaniu! Jestem Pani bezgranicznie wdzięczna za to, że również uratowała Pani moją Babcię kied zadławiła się jabłkiem i nie mogła złapać oddechu i to wszystko dzięki Pani wspaniałej energii, którą przesyła Pani na odległość. Jeszcze raz bardzo Pani dziękuję! Jest Pani wspaniałym człowiekiem pełnym miłości i poświęcenia dla innych!"

Starszy Psiak

Nasz problem z psem zaczął się na początku 2018 r. Miał wówczas 11 lat i zaczął coraz gorzej chodzić. Z czasem już wyraźnie kulał, nie mógł wchodzić po schodach na piętro, stał się apatyczny i przestał jeść. Przyczyny były zarówno pochodzenia kostno-stawowego, jak i niedomagania organów wewnętrznych. Przyjmował oczywiście leki weterynaryjne, ale nie powodowały one żadnych pozytywnych zmian. Wtedy przypadkiem przeczytałem o tym, że Pani Maria pomaga nie tylko ludziom, ale też i zwierzętom. Było to dla mnie nowum, ale postanowiliśmy spróbować.
Piesek miał przesyłaną energię na odległość, co wieczór przez trzy dni i ponownie w kolejnym tygodniu. Po tych kilku pierwszych zabiegach zaczął stopniowo jeść, najpierw smakołyki, potem również karmę (którą wcześniej uwielbiał). Zachęceni tą zmianą po konsultacji z Panią Marią zdecydowaliśmy się na kolejne kilka zabiegów. Zmiany przychodziły stopniowo, ale były zauważalne. Już w kwietniu pies zachowywał się i biegał, jak wcześniej. To właśnie terapia Pani Marii spowodowała, że jego psi żywot został przedłużony i przestał cierpieć. Kiedy piszę te słowa, pies leży obok na kanapie na piętrze, na które samodzielnie wszedł. To chyba najlepsza rekomendacja, ale i podziękowanie! Jeszcze raz dziękujemy Pani Mario za wszystko, co zrobiła Pani dla naszego psiaka!

Paweł

Pies spoiwem rodziny

Dzień dobry Pani Mario, Pragnę podzielić się z Panią pierwszymi obserwacjami zachowań naszego psiaka po pierwszych kontaktach z Panią. Dzieją się rzeczy wspaniale i radosne dla nas, zaobserwowaliśmy, że Dżeki po wypiciu wody nie zachłystuj się już tak mocno jak było wcześniej, powiem nawet tak – ta dolegliwość ustąpiła drastycznie i prawie jest niezauważalna, to niesamowite!!! Pies stal się z lekka żywszy i energiczny, naprzeciwko nas jest suczka tej samej rasy co on, która ma cieczkę i on ma nieodpartą chęć ustawicznego biegania do niej na co mu pozwalamy wychodząc z nim, dając mu tym samym tę jego radość i zadowolenie. Nota bene skąd on ma tyle siły na te pieskie amory ? Nam też jest miło widzieć psa zadowolonego, aczkolwiek troszkę cierpiącego z powodu tych miłosnych uniesień. Na razie jeszcze nic nie zjadł, chyba karmi się tą psia miłością do suczki z na przeciwka. Tak bywało zawsze wcześniej stad nie budzi to naszych obaw i trwogi, dzisiaj powinno już być lepiej i na pewno coś zje przygotowanego przez żonę. Gdybym nie wiedział, że ma tę przypadłość na płucu, po jego aktualnym zachowaniu nie wywnioskował bym tego absolutnie. Te pierwsze przekazy energii bez wątpienia poprawiły jego stan, to jest niesamowite. Liczymy w duchu, że i ten guz na płucach „pójdzie sobie precz” i piesiu będzie jeszcze długo z nami merdał ogonkiem ku naszej uciesze. Tym sposobem w pełni decydujemy się na dalsze seanse, nie wiemy tylko ile, kiedy i z jaką częstotliwości. O zapłatę proszę się nie obawiać absolutnie, zaraz zrobię przelew na kolejne 3 przekazy, a jak będę wiedział, ile ich w sumie potrzeba od razu ureguluje zobowiązanie. Wie Pani, ja nie umiem oddać słowami jak go kocham, jak takie małe stworzenie na 4 łapach może w człowieku rozbudzić takie pokłady miłości, wrażliwości, troski i oddania. To jest niesamowite, ale cudowne jednocześnie. To Dzeki nieustanie uczy mnie tych dobrych zachowań – miłości, dobroci, tolerancji, cierpliwość, czułości, pokory. Ja wiem i czuję to na 100%, że Pan Bóg postawił go na mojej drodze by mnie wychować, zmienić, czegoś nauczyć, na coś uwrażliwić i coś pokazać. Ja tej lekcji dalej potrzebuję dlatego tez powiem szczerze modle się usilnie o jego zdrowie i wierzę, że Pan Bóg mnie wysłucha. Przyznam się Pani w zaufaniu, że dzisiaj byłem u spowiedzi świętej i komunii ofiarując to w jego intencji, dodatkowo złożyłem Bogu pewna dyskretną ważną deklaracje w ofierze i zamierzam ja w pełni dotrzymać. Mam olbrzymią wiarę i nadzieję. I to mi pomaga. Wiem tez, że to, że Panią spotkaliśmy to nie przypadek. Ja to wszystko rozumiem, Dżeki, to „język” jakim Bóg ze mną rozmawia, co mi pokazuje i przekazuje. Ja pragnę w swoim życiu wiele rzeczy uporządkować, wyprostować, jestem na to gotów. Potrzebuje do tego psiaka, bo on jest moim nauczycielem – żona też to widzi i mi to powtarza. Ten pies spaja nasza rodzinę, wszyscy jak jeden mąż go kochamy, uwielbimy – poczynając od nas z żoną poprzez syna kończąc na mojej mamie (tato umarł 6 lat temu, ale za psem iście wariował jak żył) i teściowej. Wie Pani, ja nigdy nie doświadczyłem takiego związku i takiej relacji, dlatego będę walczył o niego. Kończę, bo zbliża się czas spaceru psiaka. Serdecznie Panią pozdrawiamy i dziękujemy bezgranicznie za okazana już pomoc.

Krzysztof S.

Kotek Fredek

Pani Mario! Dziękuję! Jakże wdzięczna jestem Pani za uzdrowienie mojego kotka! Ferdek trafił do szpitala bez oznak życia, z ciężkim obustronnym zapaleniem płuc. Został umieszczony w inkubatorze i pod tlenem. Dostał antybiotyki, ale nie było poprawy. Dopiero po interwencji Pani Marii stan zdrowia się poprawił do tego stopnia, że lekarze nie uwierzyli, iż płuca są czyste, a choroba tak szybko opuściła organizm. Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że jest Pani z nami!

Mariola D. z Ferdkiem.

Uzdrowiony Dżeko

Dzień dobry Pani Mario,Dawno się nie odzywałem do Pani wiec spieszę z podziękowaniami za pomoc, jakiej doświadczyliśmy od Pani.Zacznę od głębokiego i szczerego podziękowania za okazaną pomoc w leczeniu naszego psa. To niesamowite i niewytłumaczalne jakie przemiany nastąpiły w stanie zdrowia pacjenta – naszego pasiaka. Co my byśmy zrobili bez Pani?Ja wspólnie z żoną nie potrafimy słowami oddać głębokiej wdzięczności za dobro jakim nas Pani obdarowała. Wg. orzeczenia lekarza Dżeki ma niedrożność tchawicy IV stopnia (ponoć to najwyższy stopień), co równoznaczne powinno być z wyraźnymi utrudnieniami w oddychaniu, jedzeniu, przełykaniu itp. Powiem tak – po przekazach energii od Pani my nic takiego nie stwierdzamy, nie widzimy, nie odczuwamy. Psiak normalnie oddycha, jest żywy, energiczny, skory do zabawy, wesoły, ma nieposkromiony apetyt, jak by się cofnął w czasie do lat jak był szczeniakiem. Zdarzają mu się stany lekkiego „przytkania”, odksztuszania śliny czy wody po piciu, ale są one nieznaczne i jest dużo ich mniej, innymi słowy wcześniejsze dolegliwości znacznie, znacznie ustąpiły. Bez wątpienia stan taki zawdzięczamy Pani! Jest Pani cudowna. JESTESMY PRZESZCZEŚLIWI, dla nas, dla mnie to niewyobrażalna radość. Wstąpiła w nas euforia i energia, każdą wolną chwilę spędzamy i poświęcamy Dżekiemu. Pani przewróciła u nas wiarę w cuda, w możliwość wyleczenia pisaka. Jesteśmy w szoku i pod wrażeniem. Dla mnie jest jeszcze inny szalenie istotny aspekt tego uzdrowienia – mam dalej swego ukochanego nauczyciela, który mnie dalej uczy i pokazuje czym jest prawdziwa miłość, tolerancja, cierpliwość, pokora. Sam po sobie widzę, jak zmienia mnie ten psiak, jak pozytywnie on na mnie oddziałuje i za to jestem mu szalenie wdzięczny. Nawet żona i syn to widzą dziwiąc się jak to się stało, że dokonała się we mnie taka przemiana? Dbam (czytaj rozpieszczam) go na każdym kroku dziękując, że jest z nami. To pani przyczyniła się do tego, jesteśmy wspólnie z żoną głęboko przekonani o tym. Widzimy i czujemy wyraźnie momenty przekazu energii od pani dla Dżekiego. Powtórzę raz jeszcze – to nie przypadek, że trafiliśmy do Pani. Ja mocno się modliłem z chwilą, gdy dowiedzieliśmy się, że z psem jest źle i wewnętrzne czuję, że Bóg postawił nam Panią na naszej drodze jako formę pomocy i uzdrowienia. Jestem święcie o tym przekonany. Na marginesie dodam, że problemy gastryczne (luźna kupka, bąki /gazy w brzuszku itp.) mijają również, widać ewidentny postęp także i ta dolegliwości pomału ustępują wyraźnie.

Podziękowania z całego serca

Krzysztof Sobczak

Wrocław

Szukasz kogoś specjalnego?

Od 2000 roku jestem w wykazie wybitnych
uzdrowicieli w Polsce

Skontaktuj się ze mną teraz

a